Symbol „Solidarność” jest wciąż wykorzystywany na chińskiej wódce. A związek, choć wie o tym od kilku lat, nic z tym faktem nie robi.

Sprawa wcale nie jest nowa, ale wraca z okazji 30-lecia związku, i jednocześnie, symbolu zaprojektowanego przez Jerzego Janiszewskiego.

Inspiracja na butelce jest ewidentna. Inspiracja Polską – zgodnie z firmową legendą – również. Dobry prawnik powinien sobie z tym poradzić, ale… problem polega na tym, że nikomu nie zależy na jego znalezieniu. Władze obecnego związku tłumaczą, że wynajęcie kogoś takiego kosztowałoby ogromne pieniądze i że ich nie stać (jakoś stać ich na rocznicowe benefisy drugoplanowych aktorów).

Uważamy, że „Solidarność” to jedna z najważniejszych rzeczy, jakie Polacy dali ludzkości (nie ma się co czarować – nie jest ich wiele), ale jednocześnie nie potrafimy zadbać o jej spuściznę. Ten symbol jest ważny dla wszystkich z nas i nie powinien znajdować się na butelce wódki. W przeszłości była już wódka „Solidarność”, papierosy, dywany, a nawet ręczniki. Umieszczanie tego symbolu na takich rzeczach dewaluuje jego znaczenie.

W normalnych warunkach związek postarałby się na znalezienie potrzebnych środków, albo poszukał prawnika, który podjąłby się sprawy dla rozgłosu.

Czasem można się zastanawiać, czy są takie symbole, które należą do narodu i o które powinno dbać państwo. Może tak jest w tym przypadku? Nie tak dawno byliśmy świadkami żenującej kłótni o lilijkę harcerską między dwoma organizacjami i jak widać, nadal nie potrafimy z tego wyciągać wniosków.