Własność intelektualna zaczyna być bardzo poważną bronią w walce o rynek i przewagę konkurencyjną. Jeżeli prześledzimy informacje o rynku technologii mobilnych, zauważymy walkę jaka toczy się przed sądami o naruszanie praw do patentów. Apple ostatnio wygrało proces z HTC. International Trade Commission, jak i sąd Stanów Zjednoczonych mają prawo do zakazu przywozu i sprzedaży towarów naruszających prawa patentowe. Sąd uznał, że firma HTC naruszyła dwa patenty Apple. Producent iSprzętu próbuje w ten sposób blokować tajwańskiej firmie dostęp do rynku amerykańskiego.

Pozarynkowa wojna na patenty

Ale HTC nie pozostaje dłużne. Tajwańska firma kupiła firmę 3S Grahics, która ma wygrane procesy z Apple o naruszanie patentów będących w jej posiadaniu. Ponadto w ostatnich dniach media obiegła informacja, że HTC wytacza proces Apple o naruszenie innych dwóch patentów.

Apple prowadzi równolegle prawną batalię o zablokowanie sprzedaży najnowszych tabletów Samsunga w Australii. Trwa kolejna bitwa i bezlitosna wojna na patenty. Koncern Steve’a Jobsa przygotowuje pozew do Sądu Federalnego w Sydney. Zdaniem Apple produkty Samsunga łamią aż 10 patentów Apple’a. Jednym z elementów spornych jest technologię dotykowa. Amerykańska firma chce w ten sposób zabronić sprzedaży tabletów Samsunga w Australii. Potem, jak deklaruje, rozciągnie zakaz na inne kraje. Konflikt rozpoczął się wcześniej, kiedy Apple podał konkurenta do sądu w Stanach Zjednoczonych. Powodem było twierdzenie, że mobilne produkty sprzedawane pod marką Galaxy naśladują wygląd i technologie z urządzeń Apple’a.

Wojna na patnenty – kontratak

Samsung, jest producentem kart pamięci dla Apple’a, Złożył pozwy w sadach Korei Południowej, Japonii, Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Chodzi oczywiście o bezprawne kopiowania opatentowanych technologii. To odpwiedź, wojna na patenty z drugiej strony.

Równolegle firmy między sobą się porozumiewają. Na przykład IBM i DELL wymieniły się pokaźnymi pakietami praw do patentów. Wcześniej Apple działał na podstawie porozumień z … Microsoftem. Czyli z jednej strony wojna, z drugiej kwitnący handel. Dlatego własność intelektualna w największych firmach stanowi aż 80% ich wartości. Składają się na nią znaki towarowe i patenty.

Poza gigantami na tym rynku jest także wielu mniejszych, ale znaczących graczy. Firma NTP nie produkuje obecnie nic. Jedyne, co ma, to własność intelektualna. Posiadane przez nią patenty dotyczą technologii push e-mail, która jest stosowana w telefonii komórkowej (pozwala na natychmiastowe przesyłanie e-maila z serwera, więc przychodzi on od razu – tak jak sms). Rozwiązanie jest na tyle uniwersalne, że firmy produkujące telefony i oprogramowanie do nich zmuszone są z nich korzystać na zasadzie licencji. Te, które nie chcą tego robić, muszą się liczyć ze sprawami sądowymi o naruszenie praw wyłącznych. W przypadku Research in Motion (producenta BlackBerry), sąd nakazał mu zapłatę ponad 600 mln dolarów z tego tytułu. NTP złożyła pozwy przeciwko Apple, Microsoftowi, Google, HTC, LG i Motoroli. Niby niewielka skala, ale ta wojna na patenty trwa najdłużej, i końca jej nie widać bo łupy są warte tej gry.

Atak z flanki, wojna na patenty

Motorola to niedawny potentat na rynku telefonów komórkowych. Firma od pewnego czasu przygotowywała się do zmian. Ogłosiła, że planuje podzielenie firmy na dwie części. Chciała zdobyć w ten sposób środki na spłatę zadłużenia. Ostatnio okazało się, że tylko o to chodzi. Wojna na patenty nie omineła i tej firmy. Pojawiła się bowiem informacja, że Google zamierza kupić producenta sprzętu telekomunikacyjnego Motorola Mobility Holdings. Suma transakcji ma opiewać na12,5 mld dolarów. Google oczywiście kupując firmę nabywa prawa do jej patentów i technologii. Wchodzi do gry na rynku produktów mobilnych. Ponadto, jak twierdzą przedstawiciele firmy, Google będzie w ten sposób mógł lepiej dostosować swoje oprogramowanie i system operacyjny Android do sprzętu mobilnego. Rynek ten jest wyceniany na ponad 200 mld dolarów.

Konkurencyjność a wojna na patenty.

Nikt, kto nie ma odpowiednich patentów na tym rynku się nie liczy. Wojna na patenty jest bezlitosna, chodzi o miliardy. Przy tak szybkim tempie zmian, działy innowacji produktowych nie nadążają z opracowywaniem i wdrażaniem nowych technologii. Aby sprostać konkurencji stosują wie strategie, kupują mniejsze firmy wraz z posiadanymi przez nie prawami patentowymi, lub po prostu kalkulując ryzyko podrabiają patenty i technologie. W tym przypadku odszkodowania nie są aż tak istotne, ważniejszy jest zakaz sprzedaży na rynku.

Ciekawe jest także to, że w wyścigu gigantów, konsument jest na samym końcu łańcucha. Czy jego wojna na patnenty nie dotyka? O tym co będzie na rynku, być może już za niedługo, nie będziemy decydować my, a prawne zakazy. Skutkować to może mniejszą konkurencyjnością, a przez to wyższymi cenami dyktowanymi przez producentów. Ideałem kapitalizmu jest bowiem monopol, w tym wypadku monopol patentowy. Wojna na patenty ma to zapewnić.