W produkcji whisky czas odgrywa bardzo istotną rolę. Ale w stworzeniu marki tego alkoholu – już niekoniecznie. Jak udowodniła amerykańska firma Tuthilltown Spirits, nowatorstwo nawet w tym przypadku może być skuteczniejsze niż tradycja.

Alkohol nie zdążył jeszcze dobrze poleżeć w beczkach, a marka już została sprzedana. Prawa do Hudson Whisky nabyła firma William Grant & Sons. Jeden z najbardziej uznanych szkockich producentów ma w swoim portfelu takie gatunki jak Grant’s, Glenfiddich czy Balvenie. Skąd w tym doborowym towarzystwie znalazła się młodziutka amerykańska whisky?

Otóż Tuthilltown jedna z najbardziej aktywnych firm produkujących ten alkohol. Mała gorzelnia powstała raptem 7 lat temu, ale już zyskała rozgłos w środowisku. Prowadzą ją pasjonaci, dla których whisky jest całym światem i potrafią dobrze „sprzedać” swoją fascynację. To właśnie oni odegrali istotną rolę w przyjęciu przez stan Nowy Jork ustawy Farm Distillery Act, która zezwala gorzelniom farmerskim przyjmować wycieczki, organizować degustacje i sprzedawać produkty w gorzelni. Prowadzą również sklep, w którym można kupować produkty związane z samą whisky, a także koszulki i inne gadżety. Za skuteczne budowanie marki firma otrzymała tytuł Artisan Distillery Of The Year od American Distilling Institute.

I to właśnie budzi podziw. Chociaż branża w której działają jest dość tradycyjna, a duże znaczenie dla wartości samego produktu ma czas leżakowania alkoholu, to jednak nowatorskie podejście do budowania marki skupiło na niej uwagę potentatów.

Tomasz Sikorski