Telekomunikacja Polska chce wejść na rynek kablówek. I chyba nie ma się co dziwić, jakimi pobudkami kieruje się jedno z największych, dynamicznie rozwijających się polskich przedsiębiorstw.

Spółka interesuje się kupnem Grupy Aster działającej głównie w Warszawie i Krakowie oraz spółki Multimedia oferującej swoje usługi telewizyjno-internetowe na terenie całego kraju. Mimo że pod względem liczby klientów obydwu firmom daleko do UPC, lidera w branży telewizji kablowej (dla porównania: Aster ma ok. 380 tysięcy odbiorców, UPC zaś prawie trzykrotnie więcej), to taki krok z pewnością umożliwiłby TP podbój rynku płatnej telewizji.

To z kolei wywołałoby większą rywalizację wśród operatorów. W końcu TP jako największa grupa telekomunikacyjna w Europie Środkowej może sobie pozwolić na zarządzanie cenami. Na jesieni tego roku planuje się obniżenie ceny Neostrady w najniższych prędkościach, z czego cieszą się już klienci.

Trudniej jest jednak utrzymać liczbę stałych (nie wspominając o nowych) odbiorców usługi telefonii stacjonarnej. Coraz więcej ludzi pozbywa się aparatów z własnych domów i właściwie nie powinno to nikogo wprawiać w zdumienie. Telefon komórkowy w ręku prawie każdego Polaka to dziś zwyczajny obraz. Ponadto, nowoczesna komórka spełnia szereg dodatkowych funkcji, m.in.: ma notes, przeglądarkę internetową, aparat fotograficzny. Stacjonarny rozmówca przegrywa z kretesem z prywatnym przyjacielem, zabawką, przypominaczem. Taka sytuacja odbija się negatywnie na Telekomunikacji Polskiej, która musi poszerzać swoją ofertę. Jednak jej biznes będzie się kręcił także bez wykręcania numeru.

Monika Skarżyńska