Jak wiele innych firm odzieżowych, również Puma wypuściła swój telefon komórkowy. Czy ta próba rozszerzenia marki zakończy się sukcesem?

Aparat przygotowano we współpracy z firmą Sagem. Określany „aktywnym smartfonem” ma kilka funkcji, które na pewno przydadzą się sportowcom-amatorom: krokomierz, GPS i stoper. Z nowości jest również panel słoneczny, który podobno ma służyć do ładowania telefonu.

Można się zastanawiać, jakie będzie powodzenie tego urządzenia na rynku i w jaki sposób będzie korzystać z wizerunku i reputacji Pumy? Dotychczas kilka firm odzieżowych zastosowało podobny zabieg (Christian Dior, Prada, Giorgio Armani, Dolce & Gabbana oraz Versace), bo telefon czy smartfon przestają być przedmiotami służącymi tylko komunikacji, ale stają się często ozdobami czy symbolami stylu życia. Jednak w żadnym z tych przypadków nie można mówić o spektakularnym sukcesie. Z drugiej strony to marki premium, są skierowane do osób aspirujących, a nie do całego rynku, więc grupa ich odbiorców jest z natury ograniczona.

Czy teraz będzie inaczej? Niekoniecznie. Puma jest marką skierowaną do przeciętnego klienta i większość osób nie wybiera jej za cechy autoespresywne, ale funkcjonalne. Trudno się spodziewać, że klienci kupią telefon dlatego, że będzie im pasował do dresu czy butów. Ważniejsza będzie raczej niezawodność smartfona i jego funkcje. A z tym podobno nie jest najlepiej – jak zbadali eksperci z engadget.com, panel słoneczny w ogóle nie ładuje baterii. Do tego dochodzi dość wysoka cena za telefon – prawie 400 euro. Trudno się więc spodziewać, że dużo osób kupi aparat i będzie to udany przykład na rozszerzanie marki.

Tomasz Sikorski