Jak się rodzi nowa marka? Skąd się biorą nazwy produktów? Lokalne uwarunkowania powstawania marek.

Polityczna marka pieczywa.

Piekarze z miasta Blantyre w Republice Malawi nazwali swoje wyroby od nazwiska najgroźniejszego terrorysty świata. Produkują bułeczki i pieczywo o nazwie bin Laden. Ciekawe jest to, że są to absolutnie standardowe wypieki, niczym się nie wyróżniające od pozostałych. Podobno taka marka jest inwencją klientów. Nadali je bułeczkom sami. W ich wyobrażeniu są podobne do chleba pieczonego na Bliskim Wschodzie.

Nazwa wpadła w ucho innym klientom i sprzedaż ruszyła. Ta „marka„ nie ma nic wspólnego z sympatiami politycznymi. Być może cześć klientów wcale nie kojarzy nazwy z osobą przywódcy al-Kaidy. Taka marka dla pieczywa się po prostu podoba. Co więcej, sukces produktów został podpatrzony przez inne piekarnie i „marka” się rozpowszechniła. Jest to poza tym konwencja nazewnicza w tym kraju. Są inne produkty nazywane od nazwisk znanych osób, w tym także polityków. Zdarza się, że bułeczki bil Ladena leżą obok pieczywa oferowanego pod nazwą George Bush czy Barack Obama. Widać te nazwiska to także marka w Malawi. W tej małej republice można także kupić komórkowy Bingu wa Mutharika. To marka od nazwiska prezydenta Republiki Malawi.

Podobne nazwy powstają często spontanicznie. Są przypadkowe i nie mają wiele wspólnego z zachodnią kultura budowania marki. Mają być po prostu atrakcyjne i przyciągać miejscowych klientów. Wiele nazw intryguje i zachęca do spróbowania. Sugestia jest tak wielka, że klienci często uznają te produkty za lepsze. To jest po prostu marka.

Lokalna Polska  marka.

My nie powinniśmy się temu dziwić. Marka herbaty po turecku, fasolka po bretoński cz ryba po grecku niewiele mają wspólnego z krajami pochodzenia nazw. Nazwy powstały prawdopodobnie w okresie niedoboru i uznawania tego co światowe za lepsze od lokalnego. Podobnie było z „marką” sałatka szopska” z Bułgarii, która jak wielu twierdzi, jest wymysłem jednego z kucharzy z komunistycznej restauracji dla turystów, a nie historycznie tradycyjnym wyrobem z Bałkanów.

Republika Malawi to państwo we wschodniej Afryce, bez dostępu do morza. Graniczy z Tanzanią, Mozambikiem i Zambią. Malawi należy do grona najsłabiej rozwiniętych krajów świata. Gospodarka w całości opiera się na rolnictwie, a na wsi mieszka prawie 90% ludności kraju. Na potrzeby własne produkuje się fasolę, ryż, kassawę. Widać bułeczki są atrybutami luksusu i światowe nazewnictwo może do nich bardzo pasować. Rynek tego kraju jest bardzo izolowany. Zabicie bin Ladena czy spadek popularności światowych polityków nie będzie pewnie miało wpływu na sprzedaż bułeczek tej czy inne marki. Marka taka żyję swoim życiem na swoim własnym zamkniętym rynku  i na pewno nie grozi nam ich ekspansja na rynki światowe.

Informacje do wpisu zaczerpnięto z materiału CNN: „Chleb bin Ladena hitem w malawijskich piekarniach”