Starbucks zmienia swoje logo, a na firmę spada fala krytyki ze strony jej klientów. Bez względu na racje, które stoją za wprowadzeniem nowego symbolu, może się okazać, że Starbucks nie odrobił niedawnej lekcji GAP-a.

Sieć kawiarni z Seattle postanowiła uczcić 40. rocznicę powstania i z tej okazji dokonała uproszczenia swojego symbolu. Tło syreny zmieniono z czarnego na zielone i porzucono obwódkę z napisem „Starbucks Coffee” oraz dwiema gwiazdkami. Nowy znak ma wejść do użycia w marcu, ale już odezwały się głosy niezadowolenia wśród klientów sieci.

Najczęściej zarzuca się firmie, że usunęła ze znaku swoją nazwę. W pewien sposób można zrozumieć te uwagi, wygłaszane przede wszystkim przez Amerykanów, bo marka zmieni swoja tożsamość. Ale chyba właśnie o to chodzi. Starbucks jest coraz bardziej globalny i chce się rozwijać mocno nie tylko w Stanach, gdzie i tak ma silną pozycję, ale również w krajach, w których nie obowiązuje alfabet łaciński. Do tych celów bardziej pasuje logo pozbawione liter (radzi sobie z tym Apple lub Nike). Po drugie, porzucenie słowa „coffee” może zwiastować rozszerzenie marki na nowe oferty, niekoniecznie związane ze sprzedażą kawy.

Cała sytuacja przypomina trochę zmianę symbolu przeprowadzoną przez GAP. Koncern odzieżowy uprościł swoje logo, a po protestach klientów wrócił do starego. Nowy znak Starbucks pewnie się utrzyma, ale firma takie zmiany powinna chyba skonsultować z swoim otoczeniem.

Przy okazji można zwrócić uwagę na ciekawą obserwację związaną z GAP. Od 4 października 2009 do 4 października 2010 r., kiedy zostało wprowadzone nowe logo, kurs akcji spółki spadł o 12 proc. Natomiast od 12 października 2010 r., kiedy to GAP ogłosił, że z niego rezygnuje, do początków stycznia, akcje zyskały 21 proc. To może być dowód na to, że logo ma, choć pewnie w pośredni sposób, wpływ na powodzenie biznesu.