Karnawał w Wenecji. Festyny Europy. Foto: Jan Astner

Karnawał w Wenecji. Festyny Europy. Foto: Jan Astner

Pieczywo zostało okrzyknięte nowym polskim hitem eksportowym. W roku 2010 wyeksportowaliśmy chleba, ciast i ciastek za ponad 500 mln euro. W tym samym czasie sprzedaliśmy „tylko” za 120 mln  euro wódki. Sprzedaż naszych wypieków jest więc większa czterokrotnie od eksportu wódki, której jesteśmy podobno największym producentem w Europie.

Przy tej okazji rodzi sie pytanie: skąd taki popyt na nasze wypieki? Czy jest ono tak dobre, tak tanie , czy to może Polacy, którzy wyemigrowali w ostatnich latach konsumują tak dużo polskiego chleba?

Drugie pytanie, czy można zbudować markę polskiego pieczywa, aby na trwałe i w dobrych cenach zagościło ono na stołach mieszkańców innych krajów Unii Europejskiej? Marka „kiwi”, zielonego owocu rodem z Nowej Zelandii”, została wymyślona i wypromowana na świecie.  Nieodmiennie kojarzy sie z Nowa Zelandią. Ciekawostką jest to, że wcześniej kiwi nazywano … chińskim agrestem. Innym przykładem zbudowania marki regionalnie, ale z wydźwiękiem ogólnokrajowym, jest włoskie wino chianti. Od roku 2005 czarny kogut jest symbolem Chianti Classico zarezerwowanym dla stowarzyszenia producentów. Stowarzyszenie dba o rozwój i wsparcie marki. Prawdopodobnie wiąże się to z opłatami członków stowarzyszenia, ale widać opłaca im się to, bo marka się rozwija.

Produkcja pieczywa w Polsce jest bardzo rozdrobniona. Czy jest więc sens myśleć o marce wspólnej? Czy piekarze są w stanie w tej kwestii sie porozumieć? Podobnie jest z polskim  bursztynem, który jest świetnym materiałem na markę narodową. Ale dyskusje na ten temat trwają od kilkunastu lat, lecz efektów nie widać. No więc może polska wódka? Meksykanie mają tequilę z agawy, Szkoci whisky , Japończycy ryżowe sake. Czy ktoś robi taką jak my wódkę z ziemniaka?

Jan Astner