Kolejny napój ma „swojego” sportowca. To już staje się konwencją tej branży, że produkt jest wspomagany marketingowo przez znaną osobę. Jak tak dalej pójdzie, to niedługo zabraknie celebrytów do wykorzystania.

Producent napoju izotonicznego 4Move ogłosił, że jego twarzami mają być Agnieszka Radwańska i Marcin Gortat. FoodCare liczy, że produkt zdobędzie 15 proc. rynku, co da mu na nim drugą pozycje. Jednak plany ekspansji nie ograniczają się tylko do Polski – w dalszej perspektywie jest cały rynek europejski. Stąd pewnie decyzja o zatrudnieniu bardziej rozpoznawanych międzynarodowo gwiazd.

No właśnie, i tu pojawia się problem. Czy to na pewno są gwiazdy światowego sportu? Gortat zalicza po kilkanaście minut w NBA i rozpoznawany jest głównie w Polsce i USA. Radwańska, mimo że była w pierwszej dziesiątce rankingu WTA, nie może być uznawana za gwiazdę światowego formatu. Ona co najwyżej gra w tenisa, z większym lub mniejszym powodzeniem. Nie błyszczy na korcie i poza nim, tak jak swojego czasu Maria Szarapowa czy Ana Ivanovic.

Jeśli FoodCare myśli o promowaniu nowej marki, to powinien mieć świadomość, że ci sportowcy pomogą mu głównie w Polsce. Nie ma się co oszukiwać – ilość polskich celebrytów znanych w skali europejskiej, dodatkowo wolnych i pasujących do izotoniku jest jednak dość ograniczona.

Wydaje się nawet, że nasze domowe gwiazdy sportu są świadome swoich ograniczeń. Wystarczy spojrzeć właśnie na Gortata, który w swoich działaniach (swoją drogą nieźle przemyślanych – na pewno ma kogoś, kto mu pomaga w budownaniu wizerunku) robi wszystko, żeby „podbić” swoją wartość na rynku właśnie w Polsce. Organizuje objazdową szkółkę koszykarską, bierze udział w kampanii picia mleka, a ostatnio nawet kupił część udziałów w Łódzkim Klubie Sportowym, z którego się wywodzi. I na pewno zyska dzięki tej aktywności, bo pokazuje reklamodawcom, że choć jest człowiekiem sukcesu (jakby nie patrzeć, radzi sobie w najsilniejszej lidze), to pozostaje spoko i wporzo.
Zupełnie inaczej niż Radwańska, która jest chimeryczna, nerwowa, a jej ojcu nie po drodze z pośrednikami organizującymi kontrakty reklamowe. A oni w kolejce do niej raczej nie stoją.

Poza tym, to chyba przestanie działać na klientów, kiedy każdy napój energetyczny czy izotoniczny, będzie miał jako twarz znanego sportowca. Czas na kreatywność.

Tomasz Sikorski