Karnawał w Wenecji. Festyny Europy. Foto: Jan Astner

Karnawał w Wenecji. Festyny Europy. Foto: Jan Astner

Kiedyś Pan Am była uznawana za jedną z najbardziej wartościowych marek na świecie, by później zupełnie zniknąć z rynku. I choć dziś odżywa na nowo – m.in. na torbach podróżnych, to daleko jej do dawnej świetności.

Założona w 1927 r. linia lotnicza była jedną z ikon ery zimnowojennej. Dość powiedzieć, że to na pokładzie jej samolotu Beatlesi lecieli na swoją pierwszą amerykańską trasę. Równie chętnie wykorzystywano ją w filmach, m.in. w serii o przygodach Jamesa Bonda czy Odysei Kosmicznej Stanleya Kubricka. Pan Am była drugą, po Coca-Coli, najbardziej rozpoznawalną marką na świecie. Jednak złe zarządzanie w latach 80-tych doprowadziło do jej degeneracji. Firmę dobili arabscy terroryści inspirowani przez Libię (albo Iran). Pan Am ogłosiło bankructwo 3 lata po katastrofie lotu 103 nad Lockerbie.

Później marka była wskrzeszana kilka razy. Jej pierwszym wcieleniem była tania linia latająca między USA a Karaibami w latach 1996-1998. Zbankrutowała. W 1998 r. Guilford Transportations Industries za jedyne 30 mln dolarów nabyło 2 Boeingi 727-200, zezwolenia, certyfikaty i całą własność intelektualną związaną z nazwą i znakiem towarowym. Firma po kilku latach zarzuciła działalność w lotnictwie, ale pod szyldem Pan Am lata dominikański przewoźnik Pan Am Dominicana. Z kolei Guilford w 2006 r. zmieniło swoją nazwę na Pan Am Systems i prócz usług transportowych, głównie przewozów kolejowych, produkuje również gadżety ze znanym logo. Oldskulowe torby podróżne można znaleźć na ich serwisie www.panambrands.com.

Cała ta historia pokazuje jedno – bez względu na to jak silna jest marka, nie uchroni ona biznesu przed upadkiem. Nie ma litości dla słabych firm. To nie biznes kręci się dzięki marce, ale marka jest wynikiem efektywnego modelu biznesowego, który dodatkowo jest właściwie wdrażany.

Jarosław Filipek