Karnawał w Wenecji. Festyny Europy. Foto: Jan Astner

Karnawał w Wenecji. Festyny Europy. Foto: Jan Astner

W ciągu ostatnich 3 lat marki własne awansowały od wizerunku tanich ofert o dyskusyjnej jakości do rangi czołowego zagadnienia biznesowego w handlu detalicznym.

Kilka dni temu prezes giełdowego Bomi, sieci delikatesów, prognozował, że w 2011 udział marki własnej w sprzedaży Bomi osiągnie 3%, a docelowo ma się kształtować na poziomie 10-15%. To niewiele. Prezes Marek Romanowski zwrócił uwagę, że marka własna nie powinna zdominować oferty.

Tymczasem Jerzy Mazgaj, właściciel konkurencyjnej sieci Alma Market nie kryje, że ‘Krakowski Kredens’ – jego marka własna, będzie w najbliższym czasie jednym z kluczowych czynników wzrostu. Jej sprzedaż rośnie znacznie szybciej, niż sprzedaż całej oferty Almy.

Ale to nie wszystko – Alma Market prawdopodobnie wprowadzi ‘Krakowski Kredens’ na giełdę. Najważniejszą informacją jest cel wejścia na GPW: osobna wycena ‘Krakowskiego Kredensu’ ma urealnić (czytaj: podnieść) wycenę jej głównego udziałowca, czyli Almy Market, którą Jerzy Mazgaj uważa za niedoszacowaną.

‘Krakowski Kredens’, pomagający w podniesieniu wyceny Almy, urasta do rangi najcenniejszego elementu jej aktywów, a jego błyskawiczny rozwój w ciągu niecałych 4 lat staje się jednym z największych zwycięstw rynkowych Almy. Być może Bomi ma do nadrobienia więcej, niż myśli jej zarząd.

Tomasz Sikorski