Niemcy znaleźli innowacyjny pomysł na marketing miast albo mają poważne kłopoty finansowe. Działania ich służb podatkowych coraz bardziej uszczelniają system i gromadzą dodatkowe fundusze. Tym razem automatyczne opodatkowanie rozwinęło się na prostytucję. W Bonn ruszył pionierski w skali świata projekt automatycznego ściągania podatków.

Innowacyjny koncept na marketing miast

6 euro kosztuje dzienna, lub może raczej nocna opłata za sex usługi. Uprawiające, lub może i uprawiający, najstarszy zawód świata muszą uiścić taką opłatę w specjalnie do tego celu rozstawionych automatach. Opłata obowiązuje codziennie, przez cały tydzień od 20.15 wieczorem do 6.00 rano. Po wniesieniu opłaty bońskie prostytutki otrzymują bilet. Służą do tego celu odpowiednie automaty, nowoczesne urządzenia z wyświetlaczami informacyjnymi. Opłata musi zostać wniesiona przed rozpoczęciem „pracy”. Jak można wywnioskować, opłata jest wnoszona ryczałtem i nie ma nic wspólnego ze stawkami poszczególnych pracownic.

marketing miast

marketing miast

Stawka jest jednakowa dla wszystkich, niezależnie od wysokości dochodu, pogody, warunków, miejsca i czasu wykonywania pracy. Jak to w Niemczech, przepis będzie egzekwowany. Na początku mają pojawić się upomnienia, potem kary finansowe. Najgorszy może jednak okazać się nakaz opuszczenia miejsca pracy. Z ciekawostek warto zauważyć, że służbami wyznaczonymi do kontroli nie jest policja ani straż miejska, a pracownicy miejskiego urzędu podatkowego. Ciekawy będzie sposób kontroli oraz selekcja kontrolowanych. Strach chodzić po ulicach. Czający się za rogiem kontroler, bez okazania mu biletu, może zakazać nam spaceru lub co gorsza ukarać grzywną.

Komiczność sytuacji podnoszą wypowiedzi przedstawicieli władz miasta. Miasto tłumaczy, że automaty mają sprawiedliwie podzielić podatki pomiędzy panie zatrudnione w domach publicznych i te pracujące na ulicy. Wpływy szacuje się na 0,3 mln euro. Marketing miasta na którym można dodatkowo zarobić! Tajemnicą jest, na co pozyskane w ten sposób środki zostaną użyte.

Antykonwencje a marketing miast

Innym ciekawym aspektem sprawy jest budowanie wizerunku i lansowanie się w ten sposób Bonn. Bo oczywiście chodzi o marketing miast. Dawna stolica RFN nie ma za wiele do zaoferowania. Straciła swoją pozycję, i być może rozżaleni urzędnicy próbują w ten sposób innowacyjnie promować miasto. Można domniemywać, że celem takich działań może być lansowanie miasta wśród turystów, i na to owe 300 tyś euro mogło by się przydać. Nowi turyści w mieście to nowe miejsca pracy, oczywiście nocą, a to z kolei większe podatki z rozstawionych automatów. Istne finansowe perpetum mobile, i o ile jest to prawda, pomysł wart upowszechnienia. Pomysł wart lansowania jako marketing miast. Tylko co będzie jeżeli automaty pojawią się w każdym mieście. Pomysł straci sens a Bonn straci swój wyróżnik wizerunkowy. Pomysł wart zastrzeżenia i ochrony prawnej jako produkt regionalny. W unii są na to na pewno jakieś normy i przepisy.

Produkty regionalne

Marketing a przepisy prawne

Polskie hity eksportowe