Jesteśmy 6 światową potęgą w produkcji jabłek i największym producentem jabłek w Europie. Czy znamy marki polskich jabłek? Liczba odmian jest imponująca, jednak z całej masy nowości, tylko nieliczne mają szansę utrzymać się na rynku przez dłuższy czas. Jaki mamy wizerunek?

Wizerunek kraju a marki

Warto zwrócić uwagę, że produkujemy wiele tanich jabłek na soki. To buduje naszą pozycję jako lidera ilościowego, ale mało kto w Europie zna smak i jakość naszych jabłek. Tak więc, są to produkty bez wizerunku, a ich istnienie rynkowe opiera się na niższych kosztach produkcji i niższej cenie. Decyduje o tym wiele czynników. Jednym z podstawowych jest rozdrobnienie producentów i brak wsparcia w lokalnym i światowym marketingu. Aby sprzedawać dobrze produkty potrzebna jest silna marka i wizerunek.

Wizerunek kraju

Wizerunek kraju

Ostatnio silniejszą promocję uzyskały cztery marki polskich jabłek: Gala, Sampion, Golden Delicious i Jonagold. Dzieje się tak dzięki inicjatywnie 87 sadowników, zrzeszonych w Towarzystwie Rozwoju Sadów Karłowych. Celem projektu jest wylansowanie marki dla polskich jabłek. Aspiracje te mają swoje odbicie w nazwie nowej marki handlowej – jabłka otrzymały logo Kings&Apples i już trafiły do sieci polskich sklepów. W planach eksport i podbój świata!
Dotychczas najczęściej wykorzystywanym atutem w celu pozyskiwania nowych odbiorców na polskie jabłka, były niższe ceny sprzedaży owoców. Tymczasem cena jednego jabłka ze znakiem towarowym Kings&Apples wynosi około 1 zł 20 gr za sztukę. Kilogram to 4 zł 80 gr. To i tak taniej, niż jabłka japońskie, które planowano w Polsce sprzedawać po 3-4 zł za sztukę – niestety badania na konsumentach pokazały, że taka cena dla Polaka jest zaporowa. Jabłko jest traktowane przez nas jako owoc standardowy i popularny. Liderzy projektu są jednak przekonani, że cena nie jest już najważniejsza. W ich opinii znacznie więcej można sprzedawać, jeśli produkty są droższe, ale mają bardzo dobrą jakość. Z drugiej strony w Polsce dramatycznie spada spożycie jabłek. O ile w zachodniej Europie jeden mieszkaniec zjada ich od 20 kg do 30 kg rocznie, o tyle statystyczny Polak zaledwie około 15 kg rocznie.

Akcja promocyjna polskich luksusowych jabłek jest na razie prowadzona w Polsce. Aby wejść na rynki sąsiednie (do Rosji i na Ukrainie, gdzie eksportujemy około 800 tys. ton jabłek) potrzebna będzie silna promocja. Tym bardziej, że eksport do tych krajów ostatnimi czasy spadł. Produktów, w których jesteśmy liderami mamy więcej. Na przykład w produkcji truskawek, bursztynu czy mebli. Niestety mamy do czynienia z takim samym problemem. Oferta nie ma marki. Producenci, rozdrobnieni i słabo zorganizowani czekają na wsparcie. A rząd nie wspiera dostatecznie narodowych hitów eksportowych. Niedawno zostały przyznane środki na ten cel, ale ich skala i brak koncentracji na wybranych branżach nie wróży powstania takiej marki jak kiwi, chianti classico czy perły z Nowej Zelandii. A szkoda, bo produkty w których produkcji wiedziemy prym, mogły by się stać podstawą poprawiania słabego wizerunku Polski na świecie. Chyba, że celowo nie budujemy marki, bo obawiamy się czegoś. Na przykład bakterii, tak jak to miało miejsce ostatnio z ogórkami. Nawet jeżeli Hiszpanie nie byli winni, to i tak straty które ponieśli są ogromne. Wizerunek ma znaczenie niebagatelne dla sprzedaży. Wizerunek ma wpływ na cene produktów.

Kilka dni temu jadłem bardzo smaczne jabłka. Po dokładnych oględzinach, okazało się, że jabłka są oznakowane logo (duża i ładna nalepka) jednego z regionów Austrii. Kraju, który mocarzem produkcji jabłek nie jest i na pewno nie będzie. Tu, w kraju lidera produkcji obce produkty! I to naprawdę dobrej jakości. Czy na tym polega dbałośc o marki narodowe i wizerunek naszych produktów?