Zakłady Mięsne Beef-San mają nowy pomysł na rozszerzenie marki. Nie wystarczy im produkcja wędlin, więc w ramach dodatkowej działalności planują świadczyć usługi finansowe. Trudno spodziewać się, że to przedsięwzięcie udało się zrealizować z powodzeniem.

Jak można było się dowiedzieć z prasy, firma planuje zmienić profil. A plany ma ambitne. W pierwszej kolejności zamierza oferować usługi pośrednictwa kredytowego, szybkich pożyczek i leasingu finansowego, później może nawet faktoringu, ubezpieczeń i windykacji. Produkcja mięsa ma zejść na drugi plan.

Pomysł to z gatunku fantastycznych. Beef-San nie posiada żadnej wiarygodności w świecie finansów. Trudno nawet doszukiwać się wartości zapisanych w tej marce, które można przenieść na nową działalność. Pomijając samą nazwę, ograniczającą i sztampową, nie sposób odgadnąć, jakie kompetencje mogłaby mieć ta firma do zarządzania pieniędzmi. Bo na pewno nie chodzi o jej „imponujące” wyniki finansowe – w ubiegłym roku zanotowała 20 mln złotych straty.

Jeśli ludzie z Beef-San chcieliby zająć się nowym rodzajem działalności, to powinni stworzyć nową markę, znaleźć lub wylansować ekspertów, którzy mieliby być dla niej twarzą.

Można pomyśleć, że ogłoszenie tej decyzji jest zagraniem pod giełdę, ale… najczęstszymi reakcjami są zdziwienie i kpina, rzadziej pobłażliwość. Choć może to nieuzasadnione, bo za tym wszystkim stoi jakiś misterna i dobrze przemyślana strategia biznesowa, o której jeszcze nie wiemy.

Tomasz Sikorski