Karnawał w Wenecji. Foto: Jarosław Filipek

Karnawał w Wenecji. Festyny Europy. Foto: Jan Astner

Problem wizerunku Polski co jakiś czas powraca na łamy prasy i telewizji. Dyskusji nie ma końca, ale nie ma też kogoś, kto weźmie na siebie odpowiedzialność poprawy wizerunku naszego kraju. Wizerunku o tyle istotnego, że ograniczającego ekspansję polskich firm na zagraniczne rynki.

Jednym z narzędzi kształtowania wizerunku kraju może być budowa i lansowanie produktów narodowych na skalę międzynarodową.

Możemy uczyć się tego uczyć nawet od naszych wschodnich sąsiadów. Za kilogram czarnego rosyjskiego kawioru smakosze z całego świata nie wahają się płacić 8 tysięcy dolarów. Na rynku kawioru od lat dominuje Rosja. Ostatnio została zmuszona do zmniejszenia eksportu. Jesiotr, którego ikra jest tak ceniona, jest już wyjątkowo rzadką rybą. Kłusownicze odłowy i technologia pozyskiwania kawioru (podczas połowów ryby były zabijane) doprowadziły do sytuacji, w której ilość chętnych zdecydowanie przewyższa możliwości produkcyjne.

Ingerencja rządu i opracowanie nowych metod pozyskiwania kawioru dają nadzieję na większą jego dostępność i być może niższe ceny. Rosja będzie produkować kawior w sposób przyjazny środowisku. Właściciele farm uzyskują dodatkową pomoc od państwa. Rosja wydała bowiem walkę czarnemu rynkowi pozyskiwania czarnego kawioru i ściga kłusowników. Program rządowy stawia na rozbudowę farm jesiotrów oraz specjalną technikę pozyskiwania ich ikry. Powstały pierwsze hodowle w których jesiotry odławia się, wyjmuje ikrę poprzez niewielkie nacięcie wykonane laboratoryjnie, a rybę wypuszcza. Dzięki tej metodzie ryby mogą ponownie być dawcami kawioru. Jak jest to przełomowa metoda, niech świadczy fakt, że jesiotr może żyć nawet 100 lat.

Walka Rosji z kłusownikami kawioru przypomina do złudzenia walkę amerykańskich służb z handlarzami narkotyków. Działania i sukcesy są spektakularne, ale pożądanie produktu tak duże, że nielegalny proceder stale kwitnie. Polska też jest liderem w kilku produktach. Na przykład w produkcji materiałów wybuchowych. Pewne ich rodzaje są prawie zmonopolizowane przez nasze firmy. Dzieje się tak, dlatego że produkcja ich wymaga bardzo dużo wody, która przy okazji zostaje poważnie skażona. To chyba wyjaśnia dlaczego jesteśmy liderem. Nie wiem tylko, czy w tym wypadku można być dumnym z etykietki Made In Poland.

Jan Astner