Na niedawnym posiedzeniu Sejmowej Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii podjęto decyzję, że Urząd Patentowy RP ma opracować projekt utworzenia jednego sądu dla wszelkich spraw dotyczących praw autorskich, znaków i patentów. To efekt prac Ministerstwa Gospodarki, które prezentowało plan zmian systemu sądownictwa w zakresie własności intelektualnej.

Według Ministerstwa, po konsultacjach ze środowiskiem rzeczników patentowych, przedsiębiorców, prawników specjalizujących się w ochronie własności intelektualnej i sędziów, najlepszym rozwiązaniem było by właśnie powołanie jednego sądu dla wszystkich wcześniej wymienionych kategorii spraw. Potrzeba wyspecjalizowanego sądu była sygnalizowania już wcześniej, jako że spory w tym temacie należą do wyjątkowo skomplikowanych i długotrwałych. To temat bardzo ważny dla gospodarki, przedsiębiorstw i przedsiębiorców. Wiele firm nie inwestowało w pełną ochronę własności przemysłowej i własności intelektualnej, ze względu na słabe, często niekompetentne działanie sądów w tym obszarze. Według analiz firm doradczych, firmy średnio tracą po kilka tysięcy złotych na pracownika z tytułu nieuczciwej konkurencji. Jest więc o co walczyć. Na pytanie, czy lepiej aby zarabiał ten kto poszukuje rozwiązań, wprowadza innowacje czy ten, kto je kopiuje i podrabia, odpowiedź jest oczywista.

Własność intelektualna to niezwykle istotny składnik budowania konkurencyjności przedsiębiorstw i przewagi rynkowej. Jest to atrybut nowoczesnej gospodarki, a niepewność co do możliwości uzyskania i wyegzekwowania ochrony praw naraża na istotne straty przedsiębiorców i całą gospodarkę. W sytuacji, w której lansowana jest innowacyjność nabiera to szczególnego znaczenia.

Gama występujących sporów w Polsce była dotychczas bardzo szeroka. Dotyczyła ochrony praw autorskich, praw do znaków towarowych i patentów. Dotychczas orzecznictwem sądowym słabo były objęte działania w obszarze nieuczciwej konkurencji. Sporów było by jeszcze więcej, gdyby nie niechęć przedsiębiorców do załatwiania problemów w sądach cywilnych, nieprzygotowanych do prowadzenia takich spaw. Procesy były bardzo żmudne, długotrwałe i pochłaniające często więcej energii i nakładów niż straty powstałe na skutek nieuczciwej konkurencji. Przykładem jest szeroko komentowany spór pomiędzy Dariuszem Michalczewskim a firmą FoodCare o prawa do znaku TIGER.

Aby pokazać skalę i ilość spraw sadowych można prześledzić dane z Ministerstwa Sprawiedliwości. Łączna liczba procesów związanych z naruszaniem własności intelektualnej ciągu 2008 roku to 1070 i obejmuje ona odpowiednio następujące kategorie sporów:

- 234 – procesy o naruszanie praw autorskich;

- 338 – procesy o prawa własności przemysłowej;

- 178 – procesy o naruszanie znaków towarowych i wzorów użytkowych;

- 40 – procesy o wspólnotowe znaki i wzory ( w minionym roku około 70);

- 186 – procesy o nieuczciwą konkurencję.

Centralizacja w dziedzinie ochrony i egzekwowania praw własności intelektualnej może pozytywnie wpłynąć na czas rozpatrywania spraw, ich koszty oraz jakość werdyktów. Warto tu nadmienić, że Urząd Patentowy RP, nie jest, jak sądzi wielu przedsiębiorców, instytucją powołaną do egzekwowania przestrzegania prawa. Zadaniem urzędu jest rejestrowanie zgłoszeń.

Kraje mocno inwestujące w innowacyjność, posiadają już wyspecjalizowane sądownictwo w dziedzinie ochrony własności intelektualnej. Dotyczy to na przykład Chin, Korei Południowej, Tajwanu czy Turcji. W państwach stojących na wysokim poziomie rozwoju cywilizacyjnego, sądy takie powstały wiele lat temu. Jeżeli pojawiały się nowe sytuacje, szybko budowano instytucje, których zadaniem było szybkie załatwianie sporów. Przykładem jest wyspecjalizowany sąd w Stanach Zjednoczonych, którego zadaniem jest rozwiązywanie sporów związanych z domenami internetowymi. Decyzje zapadały szybko i pozwalały firmom na prowadzenie działalności bez przeszkód, z jasno określoną sytuacja prawną. Warto podać, ze w Polsce mamy obecnie zarejestrowanych ponad 2 miliony domen internetowych.

Miejmy tylko nadzieję, że podjęta słuszna decyzja nie ugrzęźnie w biurokracji i nie ulegnie zmianie poprzez naciski grup interesów, jak to miało miejsce już w przeszłości przy innych ustawach.

Jan Astner