84-letni założyciel jednego z najbardziej znanych czasopism chce mu przywrócić dawny blask. Z tego powodu zamierza odkupić tytuł od obecnego wydawcy.

Kiedy w 1953 r. Playboy zaczynał działalność, był nową jakością na rynku magazynów dla panów. Apogeum popularności osiągnął w latach 70-tych, ale z czasem zaczął przegrywać z innymi tytułami papierowymi, a później z internetem. Mimo to udało się mu zbudować legendę, która jest żywa do dziś.

W połowie ubiegłego roku szefowie Playboy Enterprises zapowiedzieli, że zaczną przestawiać biznes na zarabianie większych pieniędzy z tytułu licencji. Jednak, jak się okazuje, robili to chyba nie dość aktywnie, bo Hefner postanowił wziąć sprawę w swoje ręce i ogłosił, że odkupi tytuł i wycofa firmę z giełdy. Będzie go to kosztować ok. 210 mln dolarów.

Jego plany są dokładnie takie same – chce uczynić z Playboya wehikuł licencyjny, i pewnie z tego powodu w firmie zostanie jej dotychczasowy szef Scott Flanders. Ale Hefner chce również, aby magazyn powalczył na rynku wydawniczym. Playboy będzie musiał mozolnie budować swoją pozycję na nowa, nawet za utratę części tożsamości (ostatnio wypuszczona aplikacja na iPada została pozbawiona roznegliżowanych pań, po to, by spełniła restrykcyjne wymogi Apple). Hefner zdaje sobie sprawę, że aby legenda trwała, musi istnieć magazyn. A poza tym, on nadal wierzy w swoje dziecko.