Karnawał w Wenecji. Foto: Jarosław Filipek

Karnawał w Wenecji. Festyny Europy. Foto: Jan Astner

Fuzje i akwizycje będące wynikiem przetasowań po bańce spekulacyjnej doprowadzają do zniknięcia z rynku finansowego kolejnych marek. W Polsce zniknie marka Fortis. Rezygnacja z nazwy Fortis to kolejny etap akwizycji belgijskiej grupy finansowej przez francuski BNP Paribas. Po akwizycji bank działał pod dwuczłonową nazwą. To dość typowe rozwiązanie na rynku finansowych fuzji.

Nowa firma zachowuje wizerunek obu marek ją tworzących, a z drugiej strony przygotowuje się organizacyjnie i strategicznie do transformacji w rozwiązanie końcowe. Z reguły jest to usunięcie marki słabszej lub schodzącej z rynku. Tak było i tym razem. W lutym zarząd spółki ogłosił, że „rekomenduje” radzie nadzorczej zmianę nazwy na BNP Paribas Polska. Rekomendacja oczywiście nie była akcją wewnętrzną, jak się można domyślać, tylko celowym działaniem wcześniej przygotowanym i przesądzonym w centrali BNP Parisbas. Tak też było w wypadku marek Commercial Union i AVIVA. Najpierw do silnej marki Commercial Union dopisano Grupa AVIVA, następnie bez opisu Grupa ale z silniejszym prezentowaniem marki AVIVA a na koniec likwidacja marki Commercial Union.

BNP Paribas po przeprowadzeniu formalnej części fuzji i zmianie nazwy zyskał dobrą pozycję wyjściową, żeby kontynuować ekspansję na polskim rynku. Wcześniej Fortis w Polsce był bankiem skierowanym do wąskiej grupy zamożnych klientów oraz sektora MSP. Jego główną ofertą były kredyty. Po przejęciu przez spółkę BNP Paribas, stał się bankiem bardziej uniwersalnym, więc wizerunek Fortis, jako specjalisty, było do niczego nie tylko niepotrzebny. Wąski wizerunek mógł nowemu bankowi ciążyć. W efekcie fuzji powstał średniej wielkości bank o pełnej ofercie, który może rozpocząć walką konkurencyjną z rynkową czołówką. Pod względem aktywów BNP Paribas Polska jest 14. bankiem na naszym lokalnym rynku. Pod względem kapitalizacji rynkowej BNP Paribas jest największym bankiem we Francji. Jest także trzecim największym bankiem w Europie.

Jak widać, francuska spółka matka miała środki na akwizycję, i pewnie ma aby wesprzeć rozwój w Polsce. Druga marka nie była jej do niczego potrzebna.

Jarosław Filipek