Karnawał w Wenecji, Festyny Europy, Jan Astner

Karnawał w Wenecji, Festyny Europy, Jan Astner

Popularna przed laty marka napojów owocowych została wystawiona na sprzedaż. Jednak czy rozpoznawalność marki wystarczy, aby znalazła ona nabywców?

Firma farmaceutyczna Aflofarm chciała wprowadzić Frugo do Coffeeheaven i delikatesów Alma, ale doszła do wniosku, że sama nie udźwignie ciężaru przywracania marki na rynek. Dlatego szuka nabywcy wśród firm z branży FMCG, które mogą mieć większe doświadczenie z takimi produktami. Na sprzedaż został wystawiony nie tylko znak towarowy, ale również wzory etykiet, butelki, kapsla i domeny internetowe.

Czy ktoś skusi się na markę z lat 90-tych? Swojego czasu była numerem 1 na rynku napojów owocowych, co zawdzięczała głównie pompowaniu balona marketingowego. Pompowaniu, dodajmy, skutecznym, bo do języka weszły takie zwroty jak „no to frugo”. Teraz jednak mało kto o nich pamięta.

Dla polskich managerów rozpoznawalność jest jednym z ważniejszych czynników decydującym o wartości marki. Muszą jednak sobie odpowiedzieć na pytanie, czy sieroty po gumie Turbo i Beverly Hills to dostatecznie duży rynek, aby było warto o niego walczyć? Frugo bowiem zatarło się już w pamięci, wszak na rynku nie ma go już kilka dobrych lat.

Inna sprawa, że obecni właściciele chcieli wprowadzić markę od razu w segment premium. Czy takie coś by się udało? Napój – wątpliwe, Frugo musiałoby być sokiem, aby stanąć obok innych porządnych marek na półce Almy.