Na terenie województwa mazowieckiego zakazano sprzedaży wódki pod marką Alpejska. Wódka była produkowana od 17 lat. Zakaz pojawił się, ponieważ zdaniem Wojewódzkiego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Warszawie nazwa wprowadza konsumentów w błąd. Jak twierdzą urzędnicy, nazwa wyrządza szkodę nieświadomemu klientowi, sugerując alpejskie pochodzenie wytwarzanej w Siedlcach wódce.

Co w takim razie z fasolką po bretońsku, ruskimi pierogami i barszczem ukraińskim. Co z pierniczkami Alpejskimi Wedla, czekoladą Alpejską Goplany, herbatnikami Holenderskimi rodem z Podkarpacia. No i w końcu co z kiełbasą Krakowska i Żywiecką, ciastkami Karpatka i WZ’ka.

Najciekawsze jest to, że nie ma skarg od poszkodowanych i wprowadzonych w błąd konsumentów. Innym aspektem tej sytuacji jest fakt, że tak twórcza interpretacja przepisów nie wykracza poza granice województwa mazowieckiego. Polmos Siedlce sprzedaje wódką Alpejska poza granicami województwa, z powodzeniem. Przypomnijmy sobie spór o markę wódki Chopin, nazwaną od kompozytora, który urodził się na Mazowszu. Zakończył się on sukcesem właścicieli marki, wódka Chopin należy do nielicznego grona polskich marek rozpoznawalnych na świecie. Dobrze, że tak kreatywna egzekucja przepisów nie wychodzi poza granice Mazowsza. Poland Spring, jedna z najbardziej uznanych wód mineralnych w Stanach Zjednoczonych także miała by kłopoty. Chyba, że powstaje ze stopionych wiosną na Mazowszu śniegów.

Jan Astner