Groupon dokonał przejęcia CityDeal i za jednym zamachem wchodzi do Europy i Polski. Pewnie z korzyścią dla wszystkich. Ale to wcale nie oznacza, że marka CityDeal musi zupełnie zniknąć z rynku.

Serwis umożliwiający internautom robienie zakupów grupowych przejął swojego największego rywala. Choć CityDeal był dobrze osadzony w Europie, to jednak nie miał siły swojego amerykańskiego pierwowzoru, która polegała przede wszystkim na wielkości. Nie wiadomo jaka była wartość transakcji, ale w ostatnim czasie dwa fundusze inwestycyjne dokapitalizowały Groupon kwotą 135 mln dolarów, można się więc spodziewać, że część tych pieniędzy poszła na przejęcie.

I raczej wszyscy są zadowoleni. Właściciele CityDeal się „skeszowali”, a Groupon wszedł do Europy, choć wcześniej, jak twierdził, na przeszkodzie stała mu odmienność kulturowa. A co najważniejsze, zyskali na tym klienci, bo nowy, większy właściciel przyjdzie z nowymi, pewnie większymi, zniżkami, głównie w dużych sieciach. To ma znaczenie zwłaszcza w krajach, w których CityDeal stawiał pierwsze kroki (Polska).

Groupon zapowiada, że będzie funkcjonował wszędzie za pomocą swojej strony globalnej (chociaż groupon.pl jest już zablokowane), a CityDeal po prostu zniknie. Z jednej strony, wiadomo – w transakcji chodzi o to, żeby przejąć rynek, czyli milion użytkowników, których miał niemiecki serwis (Groupon może się pochwalić 5 milionami). Ale z drugiej strony, prawie każda transakcja M&A jest jednocześnie transakcją na marce i szkoda, żeby CityDeal po prostu umarł w zapomnieniu. A na pewno nie jest to uzasadnione z ekonomicznego punktu widzenia.

Co zatem może zrobić Groupon, jeśli chce mieć jakieś pieniądze z tej marki? Najprościej byłoby oczywiście sprzedać domeny. CityDeal nadaje się np. na stronę o handlu nieruchomościami czy portal inwestycyjny, ale z tego pieniądze nie będą zbyt wielkie. Lepiej przenieść markę na nowy rodzaj usług, z wykorzystaniem tej samej grupy użytkowników. Jak wiadomo, są to ludzie, którzy oczekują tanich zakupów. Zniżki grupowe będą mieli w Groupon, więc może CityDeal powinien oferować zniżki za abonament, albo coś podobnego? Jeśli wykreuje się popyt na taką usługę, to wtedy wartość marki będzie dużo większa, bo zostaną przy niej klienci. I Groupon będzie mógł ją zatrzymać dla siebie i zarabiać na niej, lub sprzedać, na pewno drożej niż domenę. Dzięki temu może nawet sfinansować samą transakcję przejęcia CityDeal.

Swoją drogą i tak można patrzeć z podziwem jak Groupon rośnie w siłę. Jego użytkownicy dotychczas zaoszczędzili 150 mln dolarów, a sama firma jest wyceniana na około 1 mld. Niezły wynik, jak na półtora roku działalności. Oby tylko nie okazało się, że to sztucznie napompowany dot-com.

Tomasz Sikorski