Wadowice mają papieską kremówkę, Warszawa ma wuzetkę, a Czersk – czerlotkę. Wymyślone w tym roku ciastko ma stać się jednym z symboli Szlaku Książąt Mazowieckim.

Najpierw był sen urzędnika z magistratu. W nocy ukazała mu się królowa Bona na czerskim zamku i poczęstowała go ciastkiem. Jak na legendę marketingową nie brzmi to powalająco, ale dobrze, że urzędnik nie został sam ze swoimi marzeniami, tylko pobiegł z pomysłem do dwóch cukierni. Te opracowały recepturę owego ciastka – czerlotki, z wykorzystaniem lokalnych jabłek i wiśni.

I w sumie brawa za działanie. Po pierwsze – widać jakąś współpracę samorządu i biznesu. Po drugie, miejscowi starają się wypromować swój pomysł, choć to wszystko jest robione DIY (trochę martwe konto na Facebook’u, uboga strona internetowa). Po trzecie, tylko dwie firmy są zaangażowane w projekt, chronią recepturę, więc jeśli dopełnią wszelkich formalności, być może ich ciastko zyska również ochronę prawną.

A co najważniejsze – dobrze, że takie ciastko w ogóle jest. Dzięki temu wizyta w Czersku nie musi się skończyć na samym zamku, a turyści będą mogli zostawić trochę pieniędzy w miejscowych sklepach.

Jarosław Filipek