Są sytuacje, w których nawet wielkie korporacje są bezbronne. Nokia, która swoją wartość zbudowała dzięki własności intelektualnej, jest w Chinach bezczelnie podrabiana. I aż zadziwiające, jak taki proceder może trwać.

Chcąc włączyć się do walki na rynku smartfonów, Nokia przygotowała nowy model – N8. Póki co niewypuszczony na rynek, ale można zobaczyć jego zdjęcia i poznać specyfikację. To wystarczyło Chińczykom, żeby przygotowali odpowiedź w postaci iZiNN CJ-3.

Wygląd telefonu niczym nie różni się od Nokii N8. Działa wprawdzie na Androidzie i ma gorsze parametry (np. aparat), ale to w zasadzie bezczelna podróbka.

Dziwi, choć może nie do końca, że Nokia niewiele może zrobić. W sumie w Chinach można chronić własność intelektualną, ale nie słychać, żeby Nokia wystosowała jakiś pozew w tej sprawie. Nawet jeśli to zrobi, to CJ-3 i tak będzie funkcjonować na rynku (przynajmniej tamtejszym) i jako tańsza alternatywa dla N8 na pewno odbierze część klientów.

Pozostaje zatem pytanie – jak w takiej sytuacji się ochronić przed kradzieżą? Oczywiście rejestrując to wszystko, na czym mamy zarabiać i wprowadzając procedury ochrony wewnątrz firmy, to dość jasne. Ale Nokia w tym przypadku popełniła jeszcze jeden błąd – telefon zapowiedziała bardzo wcześnie, ale jego premiera jest wciąż odsuwana na późniejszy termin. Dzięki temu Chińczycy mieli dość czasu, żeby sklonować wzornictwo telefonu, więc niewykluczone, że ich model pojawi się na rynku wcześniej niż „pierwowzór”.

Tomasz Sikorski