Karnawał w Wenecji. Festyny Europy. Foto: jan Astner

Karnawał w Wenecji. Festyny Europy. Foto: jan Astner

Giełda to miejsce, gdzie można sporo zarobić. Zarówno jako drobny akcjonariusz jak i właściciel firmy, który na giełdę spółkę wprowadza. Przykład Joanny Krupy, Esotiq&Henderson oraz giełdowej spółki LPP prezentuje kilka sposobów, jak można giełdę wykorzystywać.

Spółka Esotiq&Henderson w miniony czwartek weszła na GPW. Marki Esotiq i Henderson jeszcze kilka miesięcy temu należały do LPP, spółki notowanej na rynku głównym. Strategia i model biznesowy byłego właściciela marek Esotiq (bielizna dla pań) Henderson (bielizna dla panów) opierał się na projektowaniu i zarządzaniu markami. Produkcja marek za granicami Polski dawała odpowiednio wysokie marże. LPP w krótkim czasie zbudowało szeroki portfel marek: Reserved, Cropp, House, Mohito i Promostars. Jednak szybki wzrost skończył się sprzedażą kilku marek z portfolio ofertowego:  Esotiq i Henderson. Właściciel LPP tłumaczył sprzedaż marek związanych z bielizną, chęcią skupienia się na podstawowej działalności spółki. Marki te mogły być od dawna przygotowywane na sprzedaż – dobrze prowadzona marka to świetna inwestycja. Lub po prostu firma na tyle rozdrobniła swoją działalność, że sprzedaż marek spoza głównego konceptu biznesowego był koniecznością ekonomiczną. Zbyt rozbudowane i rozdrobnione portfolio marek mogło być poważnym kosztem.

Nowy właściciel marek Esotiq&Henderson znalazł chętnych, którzy dokapitalizowali firmę kwotą 15 mln zł. Kolejnym krokiem było wprowadzenie spółki do obrotu na NewConnect. Wśród inwestorów znalazła się Joanna Krupa, supermodelka, celebrytka. Podobno zainwestowała w jej akcje 300 000 zł. To przy sumie 15 mln to bardzo niewiele, ale nie chodziło przecież o pieniądze, tylko wsparcie wizerunkowe przez super modelkę. Szum w mediach, znane nazwisko to więcej niż pieniądze, które trzeba by było wyłożyć na budowanie marki. Giełda nie zawsze wśród drobnych inwestorów wiąże się ze zdrowym rozsądkiem, tylko z obietnicami i emocjami. A tego w projekcie jest naprawdę wiele. Według zarządu pieniądze zostaną wykorzystane na rozbudowę sieci handlowej. Obecnie składa się na nią 100 sklepów w kraju, w większości prowadzonych jest na zasadzie franczyzy oraz 20 salonów za granicą. Franczyza to także model robienia biznesu za cudze pieniądze. Celem firmy jest zbudowanie sieci liczącej 200 placówek. Kolejnym elementem kampanii wizerunkowej są informacje o planowanej ekspansji w Azji, Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej. Kolejnym elementem wizji firmy jest pomysł poszerzenia asortymentu o rajstopy, akcesoria damskie czy biżuterię. Spółka planuje także uruchomić projekt Esotiq Cafe. Ma to być sieć salonów ze specjalnie wydzielonymi kawiarniami. Są już podobno określone lokalizacje na kawiarnie Esotiq Cafe. Firma chce także też poszerzyć asortyment o nowe produkty, w tym o linię dla dzieci i linię bielizny zimowej. Firma jest kopią pomysłu LPP: w Gdańsku posiada dział zajmujący się projektowaniem produktów i zarządzaniem markami. Cała produkcja zlecana jest podwykonawcom z Dalekiego Wschodu.

Joanna Krupa została dyrektorem kreatywnym gdańskiego producenta bielizny i podobno zaprojektowała linię bielizny damskiej. Model wykorzystania marki osoby ten znamy już z działań innych celebrytów – Lady GaGa oraz „dyrektora marketingu PKO BP” Szymona Majewskiego. „Gorące” nazwisko Joanny Krupy pomogło firmie w debiucie. O modelce zrobiło się głośno, kiedy została jurorem w programie TVN „Top Model. Zostań modelką”. Jak widać, strategię PR i komunikacji nowa spółka giełdowa ma opanowaną do perfekcji.

Kuszenie inwestorów polega głównie na pokazywaniu im potencjału rozwoju marki. Kolejne rynki, kolejne oferty, kolejne grupy klientów to często skuteczny wabik i waluta wymienna przy pozyskiwaniu środków na rozwój. Wszystko pięknie, tylko dlaczego kilka miesięcy temu, mając olbrzymie doświadczenie w pozyskiwaniu kapitału i budowaniu marek, LPP pozbyła się marek Esotiq i Henderson?

Jan Astyner