Sąd nakazał koncernowi z Cupertino zapłatę ponad 600 mln dolarów za naruszenie własności intelektualnej Mirror Worlds Technologies. Jeśli wyrok się utrzyma, będzie to jedno z największych odszkodowań w historii jakie z tego powodu zapłaciła amerykańska firma.

Trzy razy po 208,5 mln – na tyle wycenił sąd każdy z patentów dotyczących obsługi interfejsów człowiek-komputer. Z rozwiązań wynalezionych przez Davida Gelerntera korzysta m.in. iPod i iPhone w mechanizmach przeglądania okładek płyt.

Apple od razu złożyło wniosek o zawieszenie egzekucji wyroku. I wprawdzie przyznaje się do naruszenia jednego patentu, to dwa kolejne kwestionuje, argumentując, że stosowało rozwiązania przed ich opatentowaniem.

Zachowanie Apple jest niejednoznaczne. Bo tak na co dzień to obrońca praw własności intelektualnej, który niestrudzenie walczy z przejawami ich naruszenia, ścigając Bogu ducha winnych blogerów, którzy ośmielili się wykorzystać logo na swoich stronach. A kiedy to koncern jest oskarżony, to okazuje się, że prawowitemu właścicielowi naruszonych patentów należy się mniej pieniędzy.

Trudno powiedzieć, czy Apple użyło tych rozwiązań rozmyślnie, czy nie. Czasem firmy świadomie naruszają prawo i liczą się z obowiązkiem zapłacenia odszkodowania. I nierzadko to im się opłaca. Tym razem na biednego nie trafiło, i nawet jeśli sąd utrzyma wyrok, to Apple nie odczuje go specjalnie boleśnie.

Tomasz Sikorski